Pozycjonowanie Rzeszów |firanki dla dzieci |na wypadanie włosów
„11 dywizja piechoty posiadała tylko 6 batalionów piechoty, nadszarpniętych przez dotychczasowe walki i przemarsze. Stany bojowe były niskie i wynosiły przeciętnie około 300 bagnetów na batalion. Artyleria liczyła dwa dywizjony. Duch w dywizji panował mocny; była ona prowadzona dobrze, mając na czele doświadczonego, bojowego dowódcę. Pułkami dowodzili wytrawni i dzielni oficerowi; dotyczyło to w pierwszym rzędzie
Rzeczywiste rozmieszczenie sil niemieckich w dniu 14 września przedstawia szkic Daleckiego (Armia „Karpaty" 1939, s. 199) VII korpus armijny nacierał nie na Przemyśl, lecz na rejon Sandomierz, Nisko u ujścia Sanu. Zamiary nieprzyjaciela w pasie działań 14 armii patrz Wojna obronna Polski 1939, s. 801—803.
pułkownika Nowaka, dowódcy 48 pp, i podpułkownika Hodały, dowódcy 49 pp.
Z 24 dywizji piechoty pozostała jedynie nazwa. Rozbita nad Dunajcem dnia 6 i w nocy z 6 na 7 września, rozproszona powtórnie w rejonie Pilzna, dywizja zdołała zebrać jedynie słabe szczątki swych oddziałów. W następnych dniach wchłonęła ona resztki grupy pułkownika Stawarza, nadszarpniętej na pograniczu, później rozbitej i rozproszonej dwukrotnie pod Jasłem i pod Krosnem. Z tych wszystkich resztek zaimprowizowano doraźne związki organizacyjne w postaci licznych, lecz bardzo słabych batalionów. Najlepszą, najbardziej zwartą jednostką w dywizji był dwubatalionowy pułk majora Ziętkiewicza, złożony przeważnie z resztek KOP. Dywizja nie miała własnej artylerii, która nie dojechała na miejsce przeznaczenia, zdołano jednak połapać jakieś cudze baterie, wyładowywane na stacjach kolejowych pomiędzy Rzeszowem i Dębicą. W ten sposób powstały dwa kombinowane dywizjony. Bój z 2 dywizją górską stoczony 12 września znów nadszarpnął słabe siły dywizji. 13 września nie mogłem uzyskać dokładnych danych o jej stanach liczbowych. Moi oficerowie w sposób przybliżony obliczali stan piechoty na 1200 bagnetów, ale pułkownik PrugarKetling, zgodnie z przysłowiem „wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi", przekonywał mnie, że i tę skromną liczbę trzeba przyjmować z dużym sceptycyzmem.“(1)
11 dywizja piechoty posiadała
„11 dywizja piechoty posiadała tylko 6 batalionów piechoty, nadszarpniętych przez dotychczasowe walki i przemarsze. Stany bojowe były niskie i wynosiły przeciętnie około 300 bagnetów na batalion. Artyleria liczyła dwa dywizjony. Duch w dywizji panował mocny; była ona prowadzona dobrze, mając na czele doświadczonego, bojowego dowódcę. Pułkami dowodzili wytrawni i dzielni oficerowi; dotyczyło to w pierwszym rzędzie
Rzeczywiste rozmieszczenie sil niemieckich w dniu 14 września przedstawia szkic Daleckiego (Armia „Karpaty" 1939, s. 199) VII korpus armijny nacierał nie na Przemyśl, lecz na rejon Sandomierz, Nisko u ujścia Sanu. Zamiary nieprzyjaciela w pasie działań 14 armii patrz Wojna obronna Polski 1939, s. 801—803.
pułkownika Nowaka, dowódcy 48 pp, i podpułkownika Hodały, dowódcy 49 pp.
Z 24 dywizji piechoty pozostała jedynie nazwa. Rozbita nad Dunajcem dnia 6 i w nocy z 6 na 7 września, rozproszona powtórnie w rejonie Pilzna, dywizja zdołała zebrać jedynie słabe szczątki swych oddziałów. W następnych dniach wchłonęła ona resztki grupy pułkownika Stawarza, nadszarpniętej na pograniczu, później rozbitej i rozproszonej dwukrotnie pod Jasłem i pod Krosnem. Z tych wszystkich resztek zaimprowizowano doraźne związki organizacyjne w postaci licznych, lecz bardzo słabych batalionów. Najlepszą, najbardziej zwartą jednostką w dywizji był dwubatalionowy pułk majora Ziętkiewicza, złożony przeważnie z resztek KOP. Dywizja nie miała własnej artylerii, która nie dojechała na miejsce przeznaczenia, zdołano jednak połapać jakieś cudze baterie, wyładowywane na stacjach kolejowych pomiędzy Rzeszowem i Dębicą. W ten sposób powstały dwa kombinowane dywizjony. Bój z 2 dywizją górską stoczony 12 września znów nadszarpnął słabe siły dywizji. 13 września nie mogłem uzyskać dokładnych danych o jej stanach liczbowych. Moi oficerowie w sposób przybliżony obliczali stan piechoty na 1200 bagnetów, ale pułkownik PrugarKetling, zgodnie z przysłowiem „wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi", przekonywał mnie, że i tę skromną liczbę trzeba przyjmować z dużym sceptycyzmem.“(1)